„Kto się boi Virginii Woolf” w XXI wieku [recenzja]

  • 22.01.2023 09:59

  • Aktualizacja: 11:50 23.01.2023

W sobotę wieczorem w Teatrze Ochoty im. Haliny i Jana Machulskich odbyła się premiera słynnej sztuki Edwarda Albee "Kto się boi Virginii Woolf" w reżyserii Anny Skuratowicz, współpracującej od niedawna z Teatrem Radia dla Ciebie.

O ponadczasowości tekstu amerykańskiego pisarza świadczy miedzy innymi to, że odbiorcy sztuki, która miała swoją premierę 60 lat temu i była wystawiana setki, o ile nie tysiące razy na deskach teatrów całego świata, cały czas odnajdują w niej nowe wątki i odniesienia do współczesności. Napisany 6 dekad temu dramat był symbolem upadku moralnego Ameryki, a głowni bohaterowie Jerzy i Marta, mają imiona pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych Waszyngtona i jego żony. Anna Skuratowicz nadała jednak  dramatowi sens dużo bardziej współczesny i uniwersalny.

    

Młoda reżyserka odważyła się na oryginalny i ryzykowny pomysł powierzenia głównych ról dwóm parom młodych aktorów, co sprawiło, że tekst zyskał całkowicie nowy wymiar. Zrobiła to wbrew oryginalnemu pomysłowi Edwarda Albee, który w dramacie "Kto się boi Virginii Woolf" pokazał studium starego małżeństwa, w którym po wielu wspólnych latach pozostała tylko niechęć, agresja i wzajemne oskarżenia, brutalnie i publicznie obnażające nawet najbardziej intymne tajemnice związku.


    

Tytułowa postać, pisarka Wirginia Woolf, to symbol kobiecej emancypacji. Kobieta żyjąca w patriarchalnej rodzinie, niespełniona jako żona i matka, żyjąca w małżeństwie bez namiętności. To jednak historia. Główna bohaterka inscenizacji Anny Skuratowicz - Marta - jest silną osobowością, dominującą swojego partnera. Dziś bowiem szala przegięła się w drugą stronę. Coraz więcej jest młodych par w których "korpokobiety" pełnią decyzyjną rolę, a mężczyznom trudno się pogodzić z nową rolą. Te pary, w matni współczesności, dużo wcześniej dochodzą do etapu wzajemnego znużenia i świadomości popełnienia pomyłki w wyborze partnera. W uwspółcześnionym odbiorze sztuki Edwarda Albee pomaga także tłumaczenie Jacka Poniedziałka, w którym nie brakuje brutalnych, niekiedy wulgarnych słów, jakże chętnie używanych dziś przez młode pokolenie.


    

Zasługą Anny Skuratowicz, której teatralny debiut odbył się pod fachowym okiem Igora Gorzkowskiego, jest mistrzowskie poprowadzenie ról Malwiny Laski-Eichmann - Skarbie, Irminy Laszkowskiej - Marty, Krzysztofa Oleksyna - Jerzego i Pawła Janysta - Mikołaja. Młodzi aktorzy pokazali wybitny kunszt aktorski wcielając się w trudne role wymagające skrajnych emocji i scenicznej wiarygodności. Z tego egzaminu wyszli zwycięsko.

Serdecznie polecam ten spektakl. Wieczór z pewnością skłania do refleksji.

Czytaj też: Jak wyglądali uczestnicy powstania styczniowego? Wystawa w Muzeum Mazowieckim w Płocku

Jak wyglądali uczestnicy powstania styczniowego? Wystawa w Muzeum Mazowieckim w Płocku
Więcej na RDC: https://www.rdc.pl/aktualnosci/plock/jak-wygladali-uczestnicy-powstania-styczniowego-wystawa-w-muzeum-mazowieckim-w-plocku_4TK0qeUURRfebGiZc510

Źródło:

RDC

Autor:

Tadeusz Deszkiewicz